Mój wyjazd do Chorwacji. Mapa aktualizowana na bieżąco!

Napisali o mnie :-)

Super mieć wsparcie z redakcji motocaina.pl 🙂
motocaina.pl/artykul/motocyklem-do-chorwacji-w-ramach-rehabilitacji
Pod linkiem znajdziecie skróconą historię mojej motocyklowej pasji oraz namiary, gdzie na bieżąco można śledzić mój wyjazd do Chorwacji.

Relacja na blogu powstanie dopiero po powrocie, ale postaram się relacjonować wszystko w skrócie po kolei na facebooku:facebook.com/pamietnikmotocyklistki/

Trzymajcie kciuki!

Facebook Comments
Opublikowano Chorwacja | Skomentuj

Na drogę dostałam!

Motocykl załatwiony, ubranie też, ale ostatnio zamartwiałam się tym – w co ja właściwie mam się spakować?? MT-07 będzie przecież bez kuferka. Na szczęście z pomocą przyszedł salon Inter Motors Dolny Śląsk, który zaopatrzył mnie w super zestaw Oxforda! Mam dużą, 60-litrową torbę na siedzenie i dwie, bardzo zgrabne torby boczne po 25-litrów każda. Ciekawe, czy się ze wszystkim zmieszczę? Bo waciki to wejdą


A taką super wyprawkę podróżną otrzymałam od Fuchs Silkolene ! Nasze motocykle będą czyste i nasmarowane podczas wyjazdu do Chorwacji. Najlepsza jakość na co dzień! Dziękujemy 😀

Facebook Comments
Opublikowano Chorwacja | Otagowano | Skomentuj

bikesearch.pl – super inicjatywa od motocyklistów dla motocyklistów :-)

Macie dość płatnych ogłoszeń motoryzacyjnych? Jest nowe miejsce w sieci, gdzie ogłoszenie motocyklowe dodacie zupełnie za darmo! Ale to nie wszystko… Odkryta przeze mnie strona ma też katalog motocykli, którą możecie uzupełniać o własne doświadczenia z danym modelem. Dzięki temu za jakiś czas powstanie tam świetne miejsce do znalezienia modelu odpowiedniego dla siebie i jednocześnie przejrzenia ofert jego sprzedaży.
Moim zdaniem pomysł jest świetny! Pomożecie go rozwinąć? Ja już wrzuciłam swoje wrażenia z jazdy motocyklami, które miałam okazję prowadzić.

Zapraszam na: bikesearch.pl

Facebook Comments
Opublikowano Mam prawko | Skomentuj

Cienie i blaski plecakowania (pół żartem, pół serio)

Przygotowania do wyjazdu idą pełną parą! Mój motocykl ma przyjechać do salonu w czwartek, a Emil postanowił zawieźć swojego ZX-10 na przegląd przedwyjazdowy. Podjechał pod mój blok i musieliśmy na jego motocyklu skoczyć na parking po moją maszynę, żeby potem na moim motocyklu wrócić do Brzegu Dolnego.

Po chwili do mnie dotarło, że znowu będę musiała być plecakiem na ścigaczu. Na szczęście tylko przez parę kilometrów… Dlaczego tego nie lubię? Bo zadupek na ZX10 służy do wożenia 15-latek i dziewczyn w rozmiarze XS-S – chyba tylko im tam jest wygodnie. Podnóżki są tak wysoko, że nie jestem w stanie nawet się z nich odbić, więc jest niezły ubaw jak próbuję wsiąść. Najlepiej jak wsiadam pierwsza, bo wtedy siadam za kierownicą i zgrabnie przesuwam się do tyłu 🙂 . Jak Emil już jest za kierownicą to się dopiero zaczyna akrobacja! Wsiadam wtedy normalnie z ziemi, a nie z podnóżka – Emil trzyma mocno maszynę, a ja przekładam nogę i przesuwam się, aż ulokuję się na środku kanapy. Z boku z pewnością wygląda to przezabawnie hehe. Schodzę też od razu na wyprostowaną nogę – na szczęście mam je na tyle długie, że dosięgnę z zadupka.

Ale to nie koniec niewygód, bo na ścigaczu najbardziej lubię pozycję… wyprostowaną haha Siedzę sobie dumnie i wysoko, kierowca gdzieś na dole i fajnie jest! Dopóki nie przyśpiesza 😀 Potem niestety nie ma zlituj się i trzeba się na tym kierowcy położyć i zaprzeć rękami na baku, żeby bidulka nie zmiażdżyć przy hamowaniu. Kolana prawie pod brodą – no bez sensu!

To nie koniec atrakcji związanych z plecakowaniem, bo zostało jeszcze ok. 40 km do pokonania na moim motocyklu. Ale jak to? Plecakowanie na własnym motocyklu? To przecież jak koszmar senny! No ale zgodziłam się, bo to już lepsze, niż jakbym ja miała wieźć Emila 🙂 .

Pozycja fajna, bo wyprostowana, ale do baku jakoś nie dosięgam. Ruszamy, jedynka szarpie, dwójka szarpie. Stajemy na światłach: „yyyy a biegi to Ty umiesz zmieniać”? – pytam. No i doszliśmy do sedna problemu, po prostu na ZX można sobie z klamki strzelać, a ER6 lubi łagodną obsługę. Jak już opanował moje sprzęgło, to na szybkim hamowaniu – kangur! A mną rzuca w przód i w tył na zmianę. No to znowu go pytam, co on tworzy z tym hamowaniem? No i się okazało, że on na ZX hamuje trochę hamulcem pulsacyjnie, a bardziej silnikiem. Tyle, że u mnie to sprawia, że motocykl robi kangurka, niczym kursant eLką, a pasażer z chorobą morską puścić pawia może haha. No nic… docieramy się w tym zestawieniu przecież i na szczęście tylko na chwilę…

Odetchnęłam za miastem, można krajobrazy pooglądać, biegów i hamowania już mniej… Ale zaraz, zaraz – co on tak zapindala po tych zakrętach! Już go miałam palnąć w kask, ale patrzę przez jego ramię, a na liczniku…. 85 km/h! Haha to się uśmiałam. No dobra – wyluzuję, głęboko pooddycham, dam radę! Przecież jeszcze tylko kawałek do mety. Uchwyty boczne gniotą mnie w tyłek, nie przemyśleli tego mocowania.

Aż tu nagle, rzuca mną jak workiem kartofli normalnie! Podskoki, telepanie, szarpanie, bo wyboje na drodze, łaty przeróżne i takie tam, a przede wszystkim – prędkość! Oddychaj, oddychaj… A Emil zdziwiony, bo on tam wcale dyskomfortu nie czuł.

animated-motorbike-image-0015

I wiecie co? Wracałam tą samą drogą i nawet szybciej, te same wyboje i… na przedniej kanapie faktycznie, prawie się ich nie odczuwa 🙂 . Czego nas nauczyła ta przygoda? Że każdy motocykl inaczej lubi się prowadzić, że pasażer zawsze odczuwa mocniej wszelki dyskomfort i że najlepiej jest wtedy – jak każdy ma własną kierownicę!

p.s. i że powinni robić szkolenia z tego, jak wozić pasażera a nie worek kartofli 😉

Facebook Comments
Opublikowano Mam prawko | Skomentuj

Sobota z Inter Motors w Długołęce

W sobotę postanowiłam się wybrać w odwiedziny do Inter Motors pod Wrocławiem, gdzie miały być właśnie Dni Otwarte. Na miejscu można było testować kaski za darmo (nie było jednak upatrzonego przeze mnie Nexxa X.D1), zapisać się na testy motocykli, skorzystać z serwisowego przeglądu motocykla, z poczęstunku, wypróbować środki do łańcucha i czyszczenia motocykla od Castrola.

Łańcuch ostatnio czyściłam i smarowałam, to skorzystałam jedynie z silikonu Castrola do owiewek i mój Dziabąg nabrał blasku! Potem oddałam go na serwisową kontrolę i z niecierpliwością czekałam na jej wynik.
Okazało się, że mój motocykl jest w super stanie i jedyne na co muszę zwrócić uwagę – to dokręcanie klem akumulatora, ilość płynu w chłodnicy i stan klocków z przodu za jakiś czas. Dostałam od chłopaków z serwisu raport z serduszkiem 😉 i sympatycznie sobie z nimi pogadałam.

A w międzyczasie przed salonem szalony pokaz robił stunter Fragment83:

Przed salonem stał rząd motocykli do testów. Była też kolejka chętnych, więc tym razem z jazd nie skorzystałam, ale kto wie, może jeszcze tam wrócę? Szczególnie, że w oko wpadły mi najbardziej dwa Triumphy, jeden scrambler, a drugi RS o mega zgrabnej sylwetce. Kolega Tomek S. zrobił mi parę fotek z tych przymiarek:

Facebook Comments
Opublikowano Wycieczki małe i duże | Otagowano | Skomentuj

Należą się MEGA podziękowania!

Taaaadam! Nowe super wieści! 😀
Do kompletu z nową Yamahą MT-07, udostępnioną na wycieczkę do Chorwacji przez Motorland / Yamaha Motor, otrzymałam letnie rękawiczki i komplet odzieży Bellastar od Modeka Polska ! I to nawet pod kolor 😀 Podoba się Wam taki zestaw?

(Fot. Andrzej Turczyn)

Facebook Comments
Opublikowano Chorwacja | Skomentuj

O marzenia czasem trzeba walczyć…

Życie nie jest czarno-białe ani też kolorowe. Jest zaskakujące, a niespodzianki zwalają z nóg czasem dlatego, że są tak fantastyczne, a czasem dlatego, że kompletnie dołują… Jedni w zmiennych sytuacjach potrafią radzić sobie doskonale, inni lubią stabilizację, poczucie bezpieczeństwa i święty spokój, a gdy wali życiowy piorun, mają ochotę zwiać pod łóżko.

Należę bardziej do tej drugiej grupy, co chce mieć poukładane życie, a jeżeli stać mnie na jakieś szaleństwo, to i tak je wcześniej przemyślę 😀 . Nie mam jednak wpływu na wiele sytuacji w życiu, nie mam wpływu na toksycznych ludzi na swojej drodze. Mam tylko wpływ na to, co zrobię i jak się będę czuć wobec zdarzeń, jakie mnie spotykają.

Jak wiecie, na miesiąc przed wymarzonym wyjazdem do Chorwacji zostałam bez pracy. Mogłam zrezygnować z wyjazdu, a odłożone pieniążki poświęcić na przeżycie czasu, jaki spędzę na szukaniu nowej pracy. Biłam się tydzień z myślami, jak zaplanować dalsze kroki. Bo co oznacza „przeżycie”? I jak będzie ono wyglądać, gdy zrezygnuję z czegoś, na czym od roku tak bardzo mi zależy? Na najdłuższej wycieczce motocyklowej od czasu wypadku, na sprawdzeniu możliwości swojego ciała i psychiki, i wreszcie na najfajniejszej przygodzie w moim, 6-letnim, motocyklowym życiu!

Odpowiedziałam sobie na te pytanie: nie chcę PRZEŻYĆ, chcę ŻYĆ!

Porozsyłałam CV i zgłosiłam się do fabryki żaluzji i rolet, gdzie przyjmują na umowę zlecenie, żeby przepracować chociaż te 2 tygodnie, i otrzymać jakąś wypłatę (a raczej jej fragment) po powrocie. Nie jest to praca dla mnie łatwa bo 100% manualna, a ja swoją prawą rękę dociążać jestem w stanie na jakieś 50% (będąc właśnie praworęczną). Po 5 dniach, ręka trzęsła mi się z przemęczenia jak po operacji, 6-tego dnia było już lepiej, bo powoli stawała się silniejsza. Może w pewnym sensie to też dla mnie będzie rehabilitacja. Niestety nie wyrabiałam bardzo wysokich norm, ale dzięki wyrozumiałości szefowej działu – otrzymałam inne zadania na końcówkę zleceniówki.

Do wyjazdu został tydzień, a do środy jeszcze pracuję. W czwartek i piątek pozałatwiam ostatnie formalności związanie ze statusem osoby bezrobotnej, pakiety roamingowe, a ubezpieczenia zdrowotne na wyjazd już mamy. Potem już tylko (albo aż) pakowanie i 28 maja ruszamy!

P.S. A najlepszym lekarstwem na życiowe zawirowania jest oczywiście motocykl! Szczególnie w tak cudnych okolicznościach przyrody:

Facebook Comments
Opublikowano O czym myśli blondynka? | Skomentuj

Poszukiwana, poszukiwany :-)

Poszukuję osoby chętnej na wycieczkę motocyklową do Chorwacji od 28 maja, 3000 km, powrót przez Węgry i Słowację, a start z Wrocławia. Trasa i więcej danych jest dostępna na wydarzeniu: facebook.com/events/1365011520260119 lub na priv. Życie mnie ostatnio nie rozpieszcza, więc nie będzie to wycieczka all exclusive, tylko raczej pod namiotem, jedzenie z marketów i czasem też gotowanie (oczywiście można się wyłamać haha).

Ekipa jedzie taka, jak na zdjęciu, prędkości max 120km/h, minimalne to zależne od okoliczności przyrody 🙂 . Nie świrujemy, nie łamiemy przepisów (tzn. staramy się 🙂 ), jesteśmy odpowiedzialni, lubimy przygodę i mamy poczucie humoru. Nie ukrywam, że najchętniej przyjmiemy do grupy motocyklistkę dla równowagi płci 🙂 .

p.s. profil wycieczki będzie publiczny, publikacje ukażą się na moim blogu oraz na www.motocaina.pl .

Facebook Comments
Opublikowano Chorwacja, Wycieczki małe i duże | Skomentuj

Sobotnie latanko

Wczoraj był Międzynarodowy Dzień Motocyklistki, jednak z powodu rodzinnej imprezy nie mogłam uczestniczyć we wrocławskiej integracji. Udało mi się urwać na chwilę z sobotnich obowiązków i wyskoczyć na MotoSerce w Bardo. Na miejscu były fajne koncerty, liczne konkurencje, pokaz tańca dzieci i zbiórka krwi w mobilnym autobusie krwiodawstwa, oczywiście dopisali też motocykliści.

Przy okazji robienia zakupów w Kamieńcu Ząbkowickim skręciłam też na zamek, bo trwały tam obchody Święta Tulipanów. Byłam popołudniu i żadnego wystawcy tulipanów nie spotkałam, ale na dziedzińcu trwał koncert wokalny. Zamek w Kamieńcu darzę dużym sentymentem, bo niedaleko się wychowałam i on zawsze mi towarzyszył na horyzoncie okolicznych łąk, otoczony na wzgórzu bujną zielenią. Kiedyś wybiorę się też obejrzeć jego wnętrza po remoncie.

Facebook Comments
Opublikowano Wycieczki małe i duże | Otagowano | Skomentuj

Festiwal Kwiatów w Książu

Majówka szara i deszczowa, więc postanowiłam ją nieco podkolorować i wybrałam się na Festiwal Kwiatów w Zamku Książ. Słyszałam, że dzikie tłumy tam bywają, ale liczyłam na to, że w piąty dzień imprezy już nie będzie tak źle.

3-go maja nie było słonecznie, ale na szczęście nie padało. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że ruch pojazdów jest kierowany na jakieś odległe parkingi. Inne motocyklistki podjechały jednak pod zamek, więc i ja spróbowałam „na piękne oczy” przekonać policjantów, że miejsce pod zamkiem dla małego motocykla z pewnością się znajdzie! Udało się 🙂 A potem to już faktycznie ujrzałam dzikie tłumy w drodze na zamek…

Spotkałam po drodze motocyklową ekipę z Wrocławia, już po zwiedzaniu, a na zamku widziałam się na chwilę z Justyną, która tam pracuje i trochę mi o zamku poopowiadała.

Na zamku byłam już ze dwa razy, ale w czasie tego święta wygląda on zupełnie inaczej. Pomieszczenia są przyozdobione kwiatowymi instalacjami (pod kolor i w klimacie poszczególnych sali), wszędzie pełno wystawców z przeróżnymi, najczęściej ręcznie wyrabianymi i/lub naturalnymi produktami oraz roślinami. Zwiedzających było sporo, ale największa fala przeszła i już można było w miarę swobodnie zwiedzać i robić zdjęcia:

Były galerie obrazów, jak i unikatowa galeria zdjęć z codziennego życia mieszkańców zamku. To taka teleportacja w czasie – to co dla nas jest po prostu ciekawym miejscem turystycznym, dla innych było rezydencją, domem, miejscem pracy. Codzienne chwile radości, zdjęcia okazyjne i ważne momenty życia mieszkańców zamku.

Po spacerze,w mało przyjemnej mżawce i mgle, po tarasach zamku, wpadłam na… motocykle! Bardzo sympatyczni panowie z historycznej grupy rekonstrukcyjnej z Dzierżoniowa zrobili mi małą sesję na swoich maszynach. Mają olbrzymią wiedzę, a ja oczywiście pytałam, co i do czego jest w tych unikatowych motocyklach. Prawdziwe i wypielęgnowane perełki motocyklowe oraz niesamowici pasjonaci historii! Pozdrawiam ich serdecznie!

Wewnątrz zamku było duszno, a na zewnątrz wilgotno i zimno – w pełnym rynsztunku nie było łatwo, a jeszcze to przenikliwe zimno podczas powrotu! Szybę zalewała mżawka, a od spodu wciąż parowała – połowę drogi musiałam jechać powoli, bo z otwartym kaskiem, żeby cokolwiek widzieć.

A co przywiozłam z zamku? Na pewno nie kwiatka w doniczce, bo u mnie przetrwają tylko kaktusy i aloesy haha Dwa motocykle przywiozłam z których zrobię sobie kolczyki!

Facebook Comments
Opublikowano Wycieczki małe i duże | Otagowano | Skomentuj

Lipa…

Czasami życie rzuca takie kłody pod nogi, że potrzebne jest auto terenowe, by je pokonać, a ja mam tylko motocykl.
Na miesiąc przed wypadem do Chorwacji zostałam bez pracy i finansowej ciągłości. Nie wiem co dalej i czy wyjazd dojdzie do skutku. 1000 pytań i zero odpowiedzi…

Sytuacja jest trudna, ponieważ jak znajdę pracę od maja – to nici z wyjazdu. Jak nie znajdę pracy do czasu wyjazdu – to po powrocie nie będę miała z czego żyć. Szukam rozwiązań.

Facebook Comments
Opublikowano Mam prawko, O czym myśli blondynka? | Skomentuj

Rajdowa sobota

Ubiegły weekend nie był zbyt sympatyczny pogodowo, temperatury poniżej 10 stopni i bardzo silny wiatr. Mój Dziabąg (ER6) na wietrze zachowuje się dosyć stabilnie, dopiero konkretny podmuch jest w stanie nieco przestawić motocykl. O ile stała siła i kierunek wiatru pozwala motocykliście się do niego dostosować, to jednak każda zmiana kierunku drogi – powoduje zmianę tych parametrów. Dlatego przed każdym zakrętem staram się wyczuć, czy wiatr mi w jego pokonaniu pomoże (wtedy pochylenie mniejsze) czy będzie przeszkadzał (wtedy większe). Najtrudniejsze jest mijanie ciężarówki (przy wietrze od lewej strony), a już chyba najgorsze jest jej wyprzedzanie (przy wietrze od prawej). Wtedy podmuch jest tak silny na końcu manewru, że trzeba zachować zimną krew, bo inaczej rów będzie blisko…

A wszystko zależy od rozłożenia masy w motocyklu, im jest ten środek ciężkości niżej, tym fajniej moto zachowuje się na wietrze. Nie do końca ma to związek z ogólną wagą motocykla. Jeździłam leciutką MT03, która na wietrze ani drgnęła i cięższym Pomidorem (Honda Vigor 650), który nawet przy średniej sile wiatru tańcował po pasie, przechylał się, a momentami miałam wrażenie, że złapałam kapcia bo się wcale nie słuchał.

Już nie wspominając o tym, że zimny wiatr o dużej sile potrafi wcisnąć się w każdy zakamarek ubrania, a nawet pokonać membranę. Wróciłam z weekendu rozdygotana z zimna i konieczna była terapia kocykiem i polopirynką.

A w sobotę pojechałam obejrzeć Rajd Świdnicki, tak z sentymentu, bo to kiedyś była moja pasja. Jednak odkąd odkryłam motocykle, to moje życie się nieco zmieniło (a raczej kompletnie hehe). Wybrałam sobie odcinek w Jugowie, ale na pierwszy przejazd nieco się spóźniłam, więc przeniosłam się do Woliborza, by potem znów wrócić do Jugowa na kolejny OS. Najwięcej frajdy sprawiło mi zobaczenie rajdówek z dawnych lat w historycznej odsłonie rajdu. I te ich brzmienie! Czad!

Facebook Comments
Opublikowano O czym myśli blondynka?, Wycieczki małe i duże | Otagowano | Skomentuj