Piąta jazda treningowa

Chcąc przygotować się do drugiej jazdy po mieście wykręciłam na Stringu 20 km po… placu ;-). Instruktor Misiek zainspirował mnie do śmigania po bardzo dużej ósemce. Próbowałam ją pokonywać ze zmianą biegów do trójki, redukcją, potem „głowa-kierunkowskaz-głowa” i nawrót, a na koniec te pomijane wyłączanie kierunku.

I wyszło na to że: albo biegi i hamowanie, albo kierunkowskaz i głowa – bo wszystkiego razem nie udaje mi się zrobić dobrze. Motocykliści to muszą być baaaaardzo obrotni ;-)!

Ubrałam wszystkie możliwe ochraniacze (bo beton błędów nie wybacza), ale udało się tym razem poćwiczyć bez szkód na ciele i Stringu. Gojenie się pęcherza po przygrzaniu łydki już jest wystarczającą nauczką ;-).

Facebook Comments
Ten wpis został opublikowany w kategorii Jestem Praktykiem, String. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Piąta jazda treningowa

  1. Misiek pisze:

    Hmmmm a ten kierunkowskaz to po co?

  2. motorsfera pisze:

    A po to, żeby nie szukać wzrokiem przełączniczka i pamiętać, żeby go odkliknąć 😉

  3. Żubr pisze:

    W Łodzi wymagali, żeby na ósemce wciskać po każdym przecięciu kierunkowskaz… Pewnie chcieli się znowu spotkać :).

Dodaj komentarz