Czarna Góra zdobyta!

Niedzielna wyprawa była pełna wrażeń, wyjechałam o 9 rano z domu, wróciłam o 18, a w tym czasie tylko 2,5 godziny oglądałam wyścig górski ;-). Resztę czasu przejeździłam pół na pół – asfalt/teren. Asfalt nie przysporzył mi problemów, za to teren… hmm… Powiem tak, przez pół godziny myślałam, ze znalazłam się w sytuacji bez wyjścia i żałowałam, ze nie jestem facetem ;-).

Ale najważniejsze, że Czarna Góra jest zdobyta i to nawet dwa razy, jeżeli liczyć tą wieżę, co ją widać na szczycie!

Napiszę pełną relację, jak się zregeneruję, bo jeszcze trzyma mnie adrenalina, ale mięśnie już dają popalić…

Facebook Comments
Ten wpis został opublikowany w kategorii Mam prawko, String. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz