Zimowanie motocykla

Zaczytuje się ostatnio w temacie zimowania motocykla i co artykuł, i forum – to różniące się od siebie porady. Jedyna część wspólna – to wyjęcie akumulatora, trzymanie w ciepełku i doładowywanie. No i przykrycie kocem lub czymś oddychającym, a nie pokrowcem.

A rozbieżności??
– tankować pod korek, czy nie tankować – bo się wydzielają w stojącym paliwie jakieś związki siarki?
– wymieniać olej przed zimą (bo zanieczyszczenia nie mogą stać), czy dopiero na wiosnę?
– zabezpieczać plastiki (woskiem), chromy (WD40), gumy (silikonem), elementy zagrożone rdzą też. Czy nie – bo się zrobią przebarwienia i raczej czynności to zbyteczne?
– opony czymś smarować, czy nie? ciśnienie zmniejszać, czy nie?
– tłumik zasłonić workiem i gumką złapać, czy nie – bo musi być cyrkulacja powietrza?
– co 1–2 miesiące silnik uruchamiać na kilka minut, czy nie – bo to niszczy świece?
– jeździć jak się da, czy nie jeździć już do wiosny?

yyyyy a to?
Dodatkowo w silniku czterosuwowym:
– zdjąć nasadki świec i przymocować je taśmą do plastikowych części motocykla.
– wykręcić świece zapłonowe,
– wlać po łyżce stołowej (ok. 2 cm3) świeżego oleju silnikowego do każdego z cylindrów
– obrócić kilkakrotnie wałem korbowym w celu rozprowadzenia oleju po ściankach cylindra.
– wkręcić świece i nałożyć nasadki.

Opowiecie mi coś z Waszej praktyki?

Doświadczeni motocykliści, których pytałam o powyższe rzeczy – w praktyce robią z tej listy – prawie nic ;-)!

Facebook Comments
Ten wpis został opublikowany w kategorii O czym myśli blondynka?, String. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Zimowanie motocykla

  1. Żubr pisze:

    Nasmaruj łańcuch, zalej bak do pełna. Jak silnik na wtrysku, to przepal raz na tydzień, tak żeby z kwadrans pochodził :). Resztą się nie przejmuj.

  2. Krzysiek pisze:

    Łyżka stołowa to 10cm3 – uważaj, to za dużo.

    Jak przepalasz – to już z godzinę pojeździj, bo tak na kilka minut, to się tylko woda ze spalonego paliwa na wszystkim zimnym, co jest w środku moto osadzi, i będze bardziej rdzewieć w środku.
    Więc – jak już odpalać – to rozgrzać moto jak po trasie.

  3. motorsfera pisze:

    Pewnie chodziło o taką małą łyżeczkę, ale jak to na forach bywa, każdy coś tam przekręci niechcący ;-). Generalnie dałam go do znajomego mechanika, niech zrobi co trzeba. Potem tylko zatankuje na maksa, zabiorę akumulator i nakryje kocykiem. Żeby zima tylko krótka była! 😉

Dodaj komentarz