Testuję chińszczyznę

W niedzielę, żeby nie myśleć o sobotniej traumie – zajęłam się testowaniem chińskich wynalazków 🙂 Odkąd na aliexpressie można płacić szybkimi przelewami, to od razu fajniej się tam robi zakupy. Dlatego stompgripy za 35 zł przyszły prosto z Chin (u nas wołają za nie 100 zł), a słuchawki bluetooth z allegro za ok. 60 zl. Czekam jeszcze na wklejany pinlock (do mojego kasku nie ma w opcji) za połowę polskiej ceny.

Słuchawki łatwo się montuje, tylko trzeba schować nadmiar kabli. Mój kask Shark Vision R2 ma wnęki na słuchawki, więc zupełnie nie odczuwa się ich po ubraniu kasku. Nie są zbyt głośne, ale odbierają fajnie i dźwięk jest na tyle przestrzenny, jakby dochodził z zewnątrz. Czy to bezpieczne? Moim zdaniem tak, bo słuchawki nie przytykają uszu, a muzyka nie zagłusza dźwięków z zewnątrz. To tylko tło, znacznie uprzyjemniające jazdę. Bateria trzyma ok. 3 godzin, a jak ktoś dzwoni – to urządzenie po angielsku czyta numer telefonu.

Wybrałam słuchawki bez mikrofonu, bo planuję w przyszłości zakup kompletnego intercomu do komunikacji z innymi motocyklistami na dłuższych wycieczkach. Nie mam w zwyczaju rozmawiać przez telefon w czasie jazdy, jak potrzebuję – to się zatrzymuję i rozmawiam. Słuchawek będę używać do samotnej jazdy, wskazówek nawigacji, czy właśnie słuchania muzyki w tle.

Gripy kształtem pasują idealnie (bo są dedykowane do danego modelu), jednak ich klej zostawia wiele do życzenia. Już po pierwszej przejażdżce zaczęły się odklejać na całej powierzchni. Kolega polecił mi mocowanie taśmami Command M3, więc tak spróbuję to poprawić.

Facebook Comments
Ten wpis został opublikowany w kategorii O czym myśli blondynka?. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz